sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział #3.

Po basenie poszliśmy wszyscy na jakieś lody, a potem do domu. Jak wróciłam wykąpałam się, a następnie włączyłam sobie laptopa. Leżałam sobie spokojnie na łóżku, gdy nagle zadzwonił mój telefon.
-No siema, wbijaj do mnie. - usłyszałam głos Krystiana.
-Chyba się pomyliłeś. - odpowiedziałam lekko zaskoczona.
-No nie. Właśnie miałem zamiar zadzwonić do Ciebie, bo tylko Ciebie tu nie ma. - powiedział.
-Ale gdzie? - spytałam zdezorientowana.
-No u mnie, rodzice wyjechali, robię nockę, dawaj wbijaj. - powiedział.
-Naksaaa, choodź! - usłyszałam krzyczące w tle dziewczyny.
-No spoko, tylko muszę mamie powiedzieć, ale jak ja mam się tam dostać? - spytałam - przecież nie będę się tłuc autobusem, ani tramwajem - powiedziałam, ponieważ do domu Krystiana były około 4 lub 3 przystanki, nie pamiętam dokładnie. W każdym bądź razie było za daleko żeby tam iść na pieszo o tej godzinie.
-Nie wiem, niech mama Cię przywiezie. - powiedział. Dla niektórych pewnie jest to dziwne, ale moja mama jest na prawdę spoko i nawet mogę powiedzieć jej że idę spać do Krystiana.
-To czekaj, idę na dół. Dam znać jak coś. - odpowiedziałam i się rozłączyłam. Zeszłam po schodach i poszłam do salonu.
-Mamo, mogę iść spać do Krystiana? Bo wszyscy będą, bo jego rodzice wyjechali. - powiedziałam.
-Ok, możesz iść. - odpowiedziała - Mam cię zawieść, prawda? - spytała po chwili.
-Noo... tak. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-To za 5 minut bądź  gotowa. - odpowiedziała, a ja poleciałam na górę. Wzięłam jakieś ciuchy na przebranie, spakowałam je do torby. Przebrałam się z dresów na jakieś krótkie spodenki, a dresy wpakowałam do torby. Poszłam na dół i wyciągnęłam z szafki jakieś chipsy i żelki które wrzuciłam od razu do torby. Nie wiem kto to będzie jadł, ale spoko.
-Natalka, dawaj już wychodzimy, bo Adaś właśnie zasnął, muszę wrócić szybko bo jeszcze się obudzi. - powiedziała mama i otworzyła drzwi wejściowe. Szybko założyłam pierwsze vansy które wpadły mi w rękę i wyszłam za mamą z domu. Wsiadłam do samochodu i po jakimś czasie byłyśmy już na miejscu.
-No to pa, tylko żadnych używek. - powiedziała mama z uśmiechem.
-No spoko, spoko. - odpowiedziałam i przelotnie pocałowałam ją w policzek.
Podbiegłam do drzwi, gdy nagle ktoś je otworzył.
-No wreszcie jesteś. - powiedziała Basia i pocałowała mnie w policzek. Poszłyśmy razem do salonu gdzie wszyscy siedzieli i oglądali jakiś film, była tam 4 osobowa sofa, 1 fotel, mała ława oraz wielki telewizor i zegar stojący w kącie. Z salonu przechodziło się bezpośrednio do kuchni a obok była jadalnia, tak samo jak u mnie w domu. Basia usiadła koło Krystiana na sofie, a ja położyłam te żelki i chipsy na ławie. Nie miałam gdzie usiąść to wpakowałam się do Patrycji na kolana. Oglądaliśmy jakiś film, wypiłam chyba tylko 2 reddsy, bo innego piwa nie piję w sumie. Chłopcy byli po paru piwach. Ale nikomu nie odbijało.
-Może zagramy w jakąś butelkę czy coś. - zaproponował Bartek.
-Najlepiej w rozbieranego pokera. - powiedział Krystian a wszyscy zaczęli się śmiać.
-No to w butelkę. Dawajcie. - powiedziała Basia. Według mnie był to trochę głupi pomysł, bo jaki ma sens granie w butelkę z 2 parami ? Nie rozumiem tego, ale ok.
-Muszę grać ? - spytałam.
-Musisz. - odpowiedziała Patrycja z uśmiechem. Usiedliśmy wszyscy na podłodze w kółko, ja oparłam się o fotel i starałam się nie zwracać na siebie uwagi. Padały różnego rodzaju pytania. Zboczone, głupie, bezsensowne itp. Było dużo śmiechu w każdym bądź razie. Pary się co chwilę całowały, graliśmy tak przez jakieś około dwie godziny. Basia i Krystian poszli na górę, Patrycja i Bartek także. A ja zostałam sama z Alanem. Ogarnęłam trochę pokój, bo wszędzie walały się papierki itp. Zostawiłam go samego i wyszłam na ogródek, położyłam się na trawie pod drzewem i patrzyłam sobie w niebo. Po jakiejś chwili usłyszałam że ktoś delikatnie zamyka drzwi. Obróciłam się i zobaczyłam Alana idącego w moją stronę trzymając coś w ręce.
-Zmarzniesz. - powiedział i okrył mnie przyniesionym przez siebie kocem.
-Dzięki. - odpowiedziałam z uśmiechem i podniosłam się tak aby być w pozycji siedzącej opierając się o drzewo. - Skąd wiedziałeś że tu jestem, przecież mówiłam że idę na górę - spytałam.
-Ale słyszałem jak schodziłaś po schodach i wychodziłaś z domu. - powiedział zajmując miejsce koło mnie.
Gadaliśmy jeszcze przez ponad dwie godziny, kiedy stwierdziłam że powinniśmy już iść do środka. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i poszłam jeszcze na dół do salonu. Usiadłam przed telewizorem, a Alan poszedł się wykąpać, wyszedł z łazienki w samych dresach i stanął na przeciwko mnie. Nie mogłam oderwać wzroku od jego torsu. Który był wręcz perfekcyjnie wyrzeźbiony.
-Mamy taki jakby problem. - powiedział drapiąc się po karku.
-Jaki? - spytałam starając skoncentrować się na tym co on mówi.
-No bo jest tylko jeden pokój wolny. - powiedział. - Tzn. jeśli tylko chcesz to ja oczywiście mogę spać na kanapie. - powiedział oczekując mojej reakcji.
-Nie musisz. - odpowiedziałam. - No tzn. noo... nie będzie mi przeszkadzać jeśli będziemy spać w jednym pokoju. - powiedziałam.
-Ale problem tkwi w tym że tam jest tylko jedno łóżko. - powiedział.
-Nie no dobra, możemy spać razem. - powiedziałam.
-No dobra. - odpowiedział z uśmiechem i poszedł do łazienki. Ja wyłączyłam telewizor zgasiłam światło i poszłam na dół się położyć. Poleżałam chwilę w łóżku gdy usłyszałam jak ktoś wchodzi po schodach. Pomyślałam że to może którąś z dziewczyn czy coś, wchodzili na górę. Gdy po chwili otworzyły się drzwi od pokoju i do środka wszedł Alan. Odchylił delikatnie kołdrę i położył się obok mnie. Patrzył w sufit ani słowem się nie odzywając.
-O czym tak myślisz ? - spytałam obracając się w jego stronę. Poprawiając kołdrę delikatnie przez przypadek musnęłam ręką jego klatkę piersiową. Zorientowałam się że nie ma na sobie koszulki.
-Oj, sory. - powiedziałam.
-Nic nie szkodzi. - odpowiedział z uśmiechem.
-Więc o czym tak myślisz ? - spytałam ponownie.
-O wszystkim. - powiedział.
-Interesujące. - odpowiedziałam z uśmiechem i wstałam z łóżka.
-Gdzie idziesz? - spytał podnosząc się i opierając na łokciach.
-Idę do kuchni po coś do picia, przynieść ci coś? - spytałam stojąc w drzwiach.
-Nie, nie musisz. Pójdę z tobą. - powiedział.
-Nie zgubię się przecież. - powiedziałam śmiejąc się.
-Wiem. - odpowiedział z uśmiechem i wstał z łóżka. Poszliśmy razem na dół, starałam nie skupiać się na jego nagim torsie. Nalałam sobie soku i wzięłam szklankę do ręki, on uczynił to samo. Poszliśmy do góry, już miałam otwierać drzwi, gdy Alan delikatnie przytrzymał mnie za rękę. Wyjął mi z dłoni szklankę i odłożył ją razem ze swoją na taki niby stolik który stoi obok drzwi. Objął mnie w talii i bez chwili namysłu zaczął mnie całować.
____________________________________________
Macie nowy rozdział, na który pani devilevil nie mogła się doczekać.
Dedykuję go dla Ciebie, Basiu <3.

2 komentarze:

  1. jak ja długo na to czekałam *_* częściej dodawaj te notki:D Dziękuję <3 I zaraz widzę tutaj kolejny rozdział! HAHAHA

    OdpowiedzUsuń
  2. Oooo,aż 2 rozdziały,których nie przeczytałam?!Me gusta ;D
    Jezu,chciałabym mieć taką mamuśkę jak Natka!
    Awww,jejkujejkujejku,robi się słodko i gorąco,Ave się jara *-*
    Ty to masz talent,bejbe!
    A teraz rozpoczynam lekturę rozdziału 4 *w*

    OdpowiedzUsuń